Czterokrotny mistrz świata ostro przejechał się po nowej erze regulacyjnej, w jaką F1 weszła w 2026 roku. Holender bez ogródek przyznał, że odświeżone bolidy nie sprawiają radości z jazdy i bardziej przypominają Formułę E.
Wraz z upływem kolejnych testów kierowcy zyskują coraz więcej wiedzy odnośnie zachowania nowych konstrukcji. Niestety, już wnioski po pierwszych testach pod Barceloną nie wyglądały zbyt optymistycznie zwłaszcza w kontekście samej dynamiki jazdy. Zaczęły bowiem potwierdzać się teorie o tym, że wszystko może sprowadzać się do zarządzania energią.
Już wczoraj Lewis Hamilton uwypuklał złożoność tych nowych regulacji, a dzisiaj mocnym cytatami podzielił się znany ze swojej bezpośredniości, Max Verstappen. Holender wygłosił je mimo tego, że Red Bull spisywał się bardzo dobrze do tej pory, a sam kierowca zasłynął już z niekonwencjonalnych technik redukcji biegów:
"Nie ma zbyt dużo frajdy na razie. Powiedziałbym, że właściwym słowem jest zarządzanie. Z drugiej strony mam świadomość, ile pracy włożyli ci chłopacy za kulisami w kwestii tego sinika. Nie zawsze musi to przyjemnie wyglądać, a ja chcę być w tym realistą", powiedział czterokrotny mistrz świata, cytowany przez PlanetF1.
"Jako kierowca nie czuję się po prostu, jakby była to F1. Bardziej przypomina to Formułę E na sterydach. Zasady są jednak takie same dla wszystkich, więc trzeba z tym się pogodzić, a ja jak najbardziej jestem za równymi szansami. Pod tym kątem mi to nie przeszkadza, natomiast jako prawdziwy kierowca chcę czerpać frajdę z pełnego naciskania, a obecnie nie można tak jeździć."
Max zasugerował nawet, że jego narracja nie zmieni się nawet w przypadku dominującej zwycięskiej konstrukcji Red Bulla (z czego poniekąd Lance Stroll dworował w kontekście George'a Russella). Przypomniał także o swoich wcześniejszych komentarzach, że F1 powinna sprawiać mu radość, jeżeli ma w niej się ścigać dalej:
"Dla mnie zwycięska maszyna nie ma znaczenia. Na tym etapie kariery jazda musi sprawiać mi przyjemność. Naturalnie próbuję innych rzeczy poza F1, aby czerpać z tego frajdę. Mam świadomość, że przez jakiś czas będziemy trzymać się tych regulacji, więc zobaczymy."
As Red Bulla nie miał też pewności, czy znalezienie sposobu na naciskanie bez ograniczeń rozwiąże obecne problemy z nowymi bolidami:
"Po stronie energii wygląda to słabo. Zresztą nie obchodzi mnie to, czy będę jechać 350 km/h czy 300 km/h. Nie powinniśmy w ogóle mówić, że mamy 350 km/h na liczniku i to jest idealne. Chcę po prostu normalnej jazdy, jaka powinna być bez konieczności rozważań w stylu: "o, jeśli zahamuję dłuższej, krócej, mocniej czy zmienię bieg na wyższy lub niższy."
"Chodzi mi po prostu o takie rzeczy, które wpływają na osiągi na prostych. Poza tym przyczepność na tych oponach i przy tej konfiguracji jest dość słaba. Pokusiłbym się o stwierdzenie, że to duży krok wstecz w porównaniu z tym, co było wcześniej."
Verstappen nie stronił też od stwierdzenia, że aktualne przepisy silnikowe wyglądałyby inaczej, gdyby F1 nie chciała zachęcić do wejścia w swoje szeregi nowych producentów poprzez pójście w stronę elektryczności:
"Malowanie wygląda świetnie i sam bolid też. Proporcje samochodu też wyglądają dobrze. To nie jest problem. Wszystko inne jest dla mnie za to trochę anty-wyścigowe. Prawdopodobnie ludzie nie będą zadowoleni z tego, o czym teraz mówię."
"Jestem jednak otwarty i dlaczego nie mogę powiedzieć, co myślę o moim samochodzie? Nic na to nie poradzę. Nie tworzyłem tych przepisów. Gdyby chodziło tutaj o niepolityczne aspekty tworzenia tych regulacji, prawdopodobnie byłyby to zupełnie inne podstawy. Jest jednak jak jest."
Na koniec czterokrotny mistrz świata podkreślił, że królowa motorsportu za bardzo poszła w stronę elektrycznej rywalizacji zarezerwowanej dla Formuły E:
"Wiele z tego, co robi kierowca w kontekście operowania bolidem, ma niebagatelny wpływ na kwestie związane z zarządzeniem energią. Dla mnie to nie jest F1 i może lepiej byłoby ścigać się w Formule E? W niej bowiem wszystko rozchodzi się o efektywność elektryczną i zarządzanie nią, bo to jest właśnie jej istota."
"Pod kątem samej jazdy nie ma w tym za dużej frajdy. Mam jednak świadomość, o co toczy się gra dla zespołu i naszego silnika. Dostrzegam ekscytację tych ludzi. Są świadomi tego, że gdy już wsiadam do tego bolidu, zawsze daję z siebie wszystko, natomiast sam poziom ekscytacji z samej jazdy nie jest po prostu za duży."
© Red Bull


12.02.2026 20:01
3
10
Pewnie nie ogarnia i dlatego.
12.02.2026 20:22
4
2
@ojciec3d
No napewno, wyślij mu instrukcję obsługi, tylko koniecznie papierową, bo plików Pdf też pewnie nie ogarnia :))
12.02.2026 22:17
2
1
@ojciec3d jesli on nie ogarnia, to co dopiero taki HAM czy ALO, ktorzy w zasadzie rowniez narzekaja na to samo. Z drugiej strony, i poprzednia i jeszcze wczesniejsza generacja byla zabawa w zarzadzanie, utrzymywanie okreslonego tempa i w praktyce nie pozwala cisnac na maksa przez caly czas. Teraz dodatkowo polozono nacisk na zarzadznie zasobem energii elektrycznej. Bedzie interesujaco, zwlaszcza na poczatku jesli niektorzy sie troche pogubia.
12.02.2026 23:33
9
0
Cała F1 od kilku lat brnie wg mnie w ślepy zaułek. Z jednej strony mówią o ekologii itd., z drugiej strony ten cały sport z ekologią nie ma nic wspólnego.
Po co zamydlać oczy ludziom, że teraz 50 % energii bolidu będzie z prądu itd., jak cała reszta tego cyrku generuje mnóstwo tzw. śladu węglowego - choćby sam transport tego sprzętu samolotami po całym świecie i TIR-ami.
F1 zawsze była szczytem dla sportów motorowych. Tutaj wszystko powinno pachnieć paliwem, uszy powinny cierpieć z powodu głośności silników , powinno być tankowanie w trakcie wyścigu, dowolny wybór opon, różnych producentów, jak było kiedyś itd. Wtedy ten cyrk miał smak. Teraz to jest jak przedszkole. A do tego jeszcze te decyzje sędziów FIA. W jednym przypadku tak, a w podobnym już inaczej. Stworzyli tyle przepisów, że już sami się w tym nie łapią. To jest moja skromna osobista opinia po śledzeniu tego sportu przez kilkadziesiąt lat, od czasów Senny, Mansella, M. Schumachera, Hilla itd.
Teraz po tych wszystkich zmianach pojadę jeszcze raz do Austrii i zobaczę co to wszystko dało. Obawiam się, że to będzie moja ostatnia wycieczka na wyścig F1 na żywo.
13.02.2026 11:18
1
0
@Hanss nic dodać, nic ująć!
dlatego też ja jeśli chodzi o wyjazdy, przesiadłem się na WEC.13.02.2026 08:06 zmodyfikowany
1
0
Cóż poniekąd rozumiem Maxa jako kierowca. Choć z przejazdu okrążenia Lando Norrisa z 1-szego dnia testów zauważyłem, że te bolidy naprawdę mają niezłe przyspieszenie. Są naprawdę szybkie przy wychodzeniu z zakrętów. Więc chyba to kwestia gustu. Choć zawsze jak ktoś bardzo kombinuje, to w końcu przekombinuje...i tego chyba F1 musi się nauczyć, ale ciężko im to idzie.
13.02.2026 13:06
0
Muszą co kilka lat pomieszać w przepisach, aby nie utrwalać dominacji i zresetować stawkę.
Tym razem poszli chyba zbyt daleko jak na jednorazową zmianę - bo zmienia się w zasadzie wszystko.
Skoro kierowcy mówią, że trzeba od nowa uczyć się ścigać, to moim zdaniem przesadzili.
13.02.2026 19:23
0
To prawda. Pocieszam się faktem że osiągi są niezłe więc może to będzie jakoś wyglądało
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się